Afera po drugiej stronie lustra

Nie zagłębiałem się mocno, ale: Słyszę przekaz dnia, który jasno sugeruje grubą aferę. Dociera do mnie komunikat: Obecna Prezydent Warszawy, z naruszeniem prawa, reprywatyzowała kamienicę mężowi i dzięki bohaterskiej komisji ma teraz oddać 15 milionów. Też tak to do Was dotarło? Powinno Was zainteresować parę szczegółów, które do mnie przypadkiem dotarły, bo akurat byłem w gości, gdzie był włączony TV z obradami komisji. 3 Sprawy:

1. Mąż Prezydent Warszawy dziedziczył (w części) kamienicę po wuju, który kupił ją gdy ten był jeszcze dzieckiem. Toczyło się to w latach czterdziestych.

2. Mąż Prezydent Warszawy nie odziedziczył całego majątku, zaledwie 1/12 część.

3. Decyzję o zwrocie nieruchomości wydali urzędnicy ówczesnego Prezydenta Warszawy, którym był Lech Kaczyński.
Czy w świetle tych faktów sprawa wygląda nico inaczej niż gdy czyta się tylko nagłówki?


HGW zwraca uwagę na ciekawy przykład działania komisji. Kamienicę dziedziczyło 12 spadkobierców, ale tak się „przypadkowo” składa, że przed komisję zaproszono tylko męża obecnej Prezydent. Dziwnym trafem też, nie było potrzeby, aby przed komisją, stanęli urzędnicy, którzy wydawali decyzje… Nie ma tu prawdopodobnie znaczenia fakt, że byli to urzędnicy Lecha Kaczyńskiego.
Czy ja czegoś nie widzę, czy jesteśmy już po drugiej stronie lustra?

Kilka słów na temat sporu „Polski” z Unią.

Spór faktycznie występuje, ale nie z Polską, ale obecnym Rządem.

To nie jest tak, jak przedstawia to władza, że zła unia nam zabrania „żyć jak chcemy w naszym kraju”. To my wiele lat temu staraliśmy się o możliwość współtworzenia Unii Europejskiej. Jako kraj chcieliśmy należeć do tego klubu, wtedy elitarnego klubu. Klubu w którym obowiązują pewne zasady. Przystępując do Unii zobowiązaliśmy się dostosować prawo i respektować reguły i wartości. Właśnie w ostentacyjny sposób łamiemy te reguły. Co naturalne ktoś „z klubu” napisał – szanowni Państwo przesadzacie! Tylko my, zamiast podziękować na upomnienie i poprawić się, idziemy w zaparte.

To nie jest tak, że Unia nas atakuje i chce nas zniszczyć czy zablokować. Powołane do tego instytucje unijne dbają tylko, żebyśmy realizowali to do czego się zobowiązaliśmy. W tym względzie nie jesteśmy, żadnym wyjątkiem. Wiele lat temu były zastrzeżenia nawet wobec Austrii. Uwagę zwracano także Orbanowi, który jest dla naszych władz takim wzorem. Różnica jest taka, że on gdy usłyszał od instytucji unijnych: „masz już dosyć nie pij więcej” zrobił krok do tyłu, zajrzał w lustro i uznał, że może coś jest na rzeczy, a przynajmniej to udawał. Tutaj nasz Rząd jest wyjątkiem. Nikt jeszcze się tak nie zachował! Kolejny raz słysząc „nie pij więcej” krzyknął: Co ja nie mogę? – i wypił do dna co jest na stole i ostentacyjnie zamówił nową kolejkę. Nie tylko łamiąc zasady klubu, ale jeszcze pokazując brak szacunku dla partnerów.

To nie jest tak, że Unia nie pozwala nam pomalować sobie mieszkania tak jak chcemy. Unia jest raczej federacją wyścigową, która chce nałożyć kary na jednego z członków, za to że w swoim bolidzie zlikwidował pasy bezpieczeństwa i właśnie demontuje hamulce. Można powiedzieć, że właśnie to robimy mimo, że sami zaakceptowaliśmy regulamin wymuszający obowiązkowe pasy i kontrolę hamulców. Unia Europejska nie mówi nam, że nie możemy jeździć bez pasów, ale nie możemy tego robić na wspólnym torze. Mamy tylko przestrzegać tego na co się umawialiśmy!

Oczywiście my mamy fantazję, niech nas nawet wyrzucą! Będziemy jeździć bez pasów, bez hamulców i jeszcze się napijemy do tego – MY JESTEŚMY POLACY – kto nam zabroni? No zabronić nikt nie zabroni, tylko będziemy się bawić sami i na pewno unia nie dopłaci na nowe części do boliduRaczej długo się nie pobawimy w wolność, bo albo rozpieprzymy bolid tak jak XVIII wieku sami albo zatroszczy się o nas silniejszy kolega ze wschodu.

Czy tak musi być?

Nie! Wystarczy rozmawiać z instytucjami unijnymi. Jeżeli mieszkam w jednym bloku w którym tworzymy wspólnotą mieszkaniową, czy powinienem tą wspólnotę traktować jak wroga? Jeżeli umówiliśmy się, że po 22:00 obowiązuje cisza nocna, to może nie obrażajmy się na sąsiada, który zwraca nam uwagę, że 3 tydzień z rzędu balujemy do 3:00. Może zamiast się obrażać i krzyczeć, że u siebie będziemy robić co nam się podoba, może uszanujemy zasady na które się umówiliśmy. Jeżeli będziemy na wszystkich się obrażać i grać wyłącznie wg własnych reguł nie uda nam się przekonać sąsiadów do własnych pomysłów. Gdy wspólnota będzie podejmować decyzje np. o remontach okaże się, że nasze okna zostaną wymienione na końcu albo wcale.

Może zatem skończmy z tym wmawianiem wszystkim że są głupi, a tylko my mamy rację i dodatkowo nie musimy respektować reguł, które obowiązują wszystkich. Wystarczy zrobić, dwa kroki do tyłu, zacząć szanować partnerów, a sytuację na pewno da się naprawić.