Zamknięci przez zasadę niesprzeczności – dlatego się nie rozumiemy?

 

Przez nowo poznaną osobę zostałem zapytany co sądzę o zmianach w naszym kraju. Gdy odpowiedziałem, natychmiast usłyszałem: Bo jesteś zmanipulowany!

Jak to możliwe? Pomyślałem. Drogi rozmówco: Nie znasz mnie, nie wiesz kim jestem, co przeżyłem, czego się nauczyłem, nie wiesz co czytam i kogo słucham, ale już wiesz, że jestem zmanipulowany? -Tak, bo nie widzisz, że mamy rację!

Tu docieramy do sedna problemu. Rację politykowi można przyznać dopiero z perspektywy historycznej, a i tutaj historycy rzadko są zgodni.

Czy w polityce nie jest tak, że jesteśmy jak grupa ludzi, którzy zgubili się w lesie i mamy różne pomysły, w którą stronę iść, ale nikt nie ma absolutnej gwarancji, że jego intuicja jest prawdziwa? Wiem na pewno tylko jedną rzecz. Nikt nie wie ze 100% pewnością jakie rozwiązania w danym społeczeństwie sprawdzą się najlepiej. Tak samo jak nikt nie wie jaka pogoda będzie w przyszłym roku. Wszyscy możemy odwoływać się do swoich przekonań, ale nikt z nas nie ma dostępu do prawdy. Rozmowę zaangażowanego liberała, konserwatysty i socjalisty można porównać do rozmowy hinduisty, muzułmanina i chrześcijanina. Dowolną ilość czasu mogą się przekonywać, który Bóg czy Bogowie istnieją bardziej niż inni.

W takiej pozycji nie ma możliwości porozumienia. Tym bardziej, jeśli przyzwyczajeni do logiki Arystotelesa, będziemy nawykiem niewłaściwie stosować zasadę niesprzeczności, która mówi w uproszczeniu, że z dwóch zdań sprzecznych tylko jedno może być prawdziwe.

Wszyscy chyba zgodzą się, że samochód nie może być jednocześnie bardzo szybki i bardzo ekonomiczny. Jednak w określonych sytuacjach potrzebne jest bardziej jedno albo drugie. Jeśli kupujesz samochód i jest dla Ciebie ważne, aby był szybki i zwrotny, to czy masz prawo powiedzieć komuś kto kupuje samochód wygodny i elegancki, że nie ma racji? Czy ten ktoś jest zmanipulowany? Ktoś woli samochód ekonomiczny i tani, ktoś inny duży i pojemny. Wszystkie te wybory są dobre dla ludzi, którzy je dokonują. Mimo, że w pewnym sensie są sprzeczne wszyscy Ci ludzie mają rację.

W polityce jest dokładnie tak samo. Każdy z nas ma jakąś wizje Państwa, jedni chcieli by, aby było wygodne, inni aby było tanie. Jest jeden problem. To Państwo jest jedno dla nas wszystkich. Musimy wspólnie podjąć decyzję dotyczącą: silnika, koloru, tapicerki, zawieszenia itd.. Musimy też zrobić to tak, aby znaleźć trudny balans między tym co szybkie i ekonomiczne, zwrotne i wygodne, bezawaryjne i tanie. Musimy znaleźć kompromis między sprzecznymi potrzebami. Do tego trzeba porozumienia. By tak się stało musimy najpierw zrozumieć, że Ci drudzy nie są idiotami, dlatego że wolą inny kolor, czy rodzaj skrzyni biegów, ale porostu zależy im na czymś innym.

A wszyscy mamy rację!